Skip to main content
Loading...
Szukaj
Logowanie
Dane logowania.
Nie masz konta? Załóż je tutaj.
Zarejestruj się
Zarejestruj się
Masz konto? Zaloguj się tutaj.

Agenci kodujący AI zawodzą

Agenci kodujący AI zawodzą

Na jednym z projektów dev lead puścił „autonomicznego” AI agenta na prawdziwe GitHub Issues: niby miał naprawiać bugi, pisać testy, robić PR-y, full bajer, demo dla zarządu. Efekt? Każdy patch wyglądał na „prawie dobry”, testy przechodziły, a mimo to praktycznie żaden kod nie nadawał się do merge’a bez 20–30 minut ręcznego sprzątania przez seniora. I to nie jest wyjątek, tylko powtarzalny wzorzec: nowe badania pokazują, że AI coding agenci systematycznie oblewają realne, repozytoryjne zadania – mimo tego, że na benchmarkach wypadają jak gwiazdy.

Dlaczego to powinno interesować ludzi od bezpieczeństwa, nie tylko od produktywności? Bo te same agenci, którzy nie potrafią spójnie utrzymać logiki biznesowej w jednym issue, już dziś mają dostęp do CI/CD, secretów, zależności zewnętrznych i produkcyjnych danych. Jak ktoś wpuści takiego „pomocnika” w SDLC bez sensownych guardrailów, to nie kupił sobie boostera efektywności – kupił sobie automatyczny generator podatności i compliance nightmare.


Dlaczego ci agenci oblewają „proste” zadania

Nowe prace o agentach do rozwiązywania realnych GitHub Issues są brutalne: agenci niby ogarniają narzędzia, czytają kod, uruchamiają testy, iterują – a i tak często kończą z patchem, który konceptualnie nie rozwiązuje problemu albo psuje coś obok. Diagnoza badaczy jest dość prosta: modele są całkiem niezłe w generowaniu pojedynczych zmian, ale bardzo słabe w długotrwałym, sekwencyjnym rozumowaniu w kontekście dużego repo i brudnego, żywego kodu.

W jednym z nowszych eksperymentów z agentami na prawdziwych zadaniach z GitHuba wszystkie próby agentów zawierały co najmniej trzy klasy problemów: błędy funkcjonalne, brakujące lub kiepskie testy, problemy z dokumentacją, a często także naruszenia linterów i słabą utrzymywalność. Brzmi znajomo dla każdego, kto widział juniora wrzuconego na monolita bez onboardingu – z tą różnicą, że tutaj „junior” może działać w trybie 24/7 i nikt nie ma instynktu, żeby mu zrobić code review tak dokładne, jak człowiekowi.


„Przeszedł testy” nie znaczy „jest bezpieczny”

Świetny przykład: analiza agentów, które rozwiązywały realne zadania na bazie istniejących testów – kiedy agent przechodził wszystkie testy, nadal trzeba było średnio dodatkowych 20–30 minut pracy seniora, żeby doprowadzić kod do stanu nadającego się do merge’a. To oznacza, że testy – w tym security testy – nie obejmują ani logiki biznesowej, ani edge case’ów, ani jakościowego długu technicznego generowanego przez agenta.

Badania nad AI-asystentami do kodu pokazują, że 62% rozwiązań wygenerowanych przez modele zawiera znane podatności albo błędy projektowe, nawet gdy używane są „topowe” modele. Dla CISO to brutalny przekaz: check „all tests green” w CI/CD w erze AI nie ma już żadnej wartości jako sygnał bezpieczeństwa – jest tylko sanity-checkiem syntaktyki i minimum funkcjonalności.


Gdzie to się wywala technicznie (MITRE-style)

Jeśli popatrzeć na tę sytuację oczami red teamu i MITRE ATT&CK, AI coding agent to świetny wektor do:

  • TA0005 Defense Evasion / TA0003 Persistence / TA0008 Lateral Movement – agent ma uprawnienia do repo, CI/CD, czasem do runtime’ów i zewnętrznych API, więc jego błędy (lub przejęcie) mogą być użyte do wstrzyknięcia backdoorów, eskalacji uprawnień i pivotu po infrastrukturze.

  • T1190 Exploit Public-Facing Application / T1552 Unsecured Credentials – jeżeli agent ściąga biblioteki, przykłady z sieci, „naprawia” autoryzację czy szyfrowanie na podstawie halucynacji, to może spokojnie wprowadzić twardo zakodowane sekrety, słabe algorytmy crypto albo otwarte endpointy.

Raporty branżowe ostrzegają wprost: agenci potrafią zaciągać przestarzałe lub podatne zależności, proponować nieaktualne mechanizmy kryptograficzne czy brak podstawowych kontroli (rate limiting, expiracja sesji, CSRF). Z perspektywy ofensywnej to wypisz–wymaluj gotowy przepis na supply chain attack z pomocą „autonomicznego pomocnika”, który nikt nie audytuje jak prawdziwego developera.


Gdzie badania zgniatają marketing

Gdy słucha się vendorów, AI agenci są „samodzielnymi programistami”, którzy „rozumieją kod bazowy” i „zamykają taski end-to-end”. Rzeczywistość jest dużo brzydsza: badania na prawdziwych repo pokazują, że agenci radzą sobie głównie z prostymi, dobrze odizolowanymi zadaniami, a im bardziej rośnie złożoność kodu i zależności, tym bardziej wszystko się sypie.

OpenAI i inni gracze przyznają, że narzędzia AI dla developerów w obecnym kształcie generują falę błędów, podatności i dodatkowej ręcznej roboty, która ląduje na barkach ludzkich inżynierów. Do tego dochodzi efekt uboczny: spadek realnych umiejętności programistycznych wśród młodszych devów, którzy uczą się głównie od agenta, a nie z własnego zrozumienia kodu – co prosto przekłada się na słaby kod, słabe code review i słabą czujność na wzorce ataku.


Co to robi z Twoim SDLC i ryzykiem

Z punktu widzenia bezpieczeństwa aplikacyjnego sytuacja robi się ciekawa – i kosztowna – dokładnie tam, gdzie biznes wyciera sobie usta „produktywnością”:

  • Koszty ukryte: każda „prawie dobra” łatka od agenta to nie tylko czas seniora na poprawki, ale też dodatkowe rundy testów, rewizje architektury i incydenty, które wyjdą dopiero na produkcji.

  • Ryzyko regulacyjne i prawne: kod z podatnościami i nieudokumentowanymi zmianami w obszarach typu dane osobowe, systemy finansowe, medyczne – to grube kary od regulatorów, spory z klientami i klasyczne „gdzie był CISO / CTO, kiedy to było wdrażane?”.

Cloud Security Alliance mówi wprost: AI-generated code i agenci wprowadzają systemowe ryzyko, bo nie rozumieją Twojego modelu zagrożeń, standardów wewnętrznych, ani kontekstu biznesowego – co prowadzi do logicznych błędów, brakujących kontroli i totalnej niespójności bezpieczeństwa w obrębie jednej aplikacji. Jak security kupuje narrację o „magicznych agentach”, to samo podstawia głowę pod nóż.


Agenci jako nowa powierzchnia ataku

Kolejny problem: sam agent jest teraz dodatkowym elementem łańcucha dostaw oprogramowania. Badania nad LLM agentami pokazują, że ich „autonomiczne” zachowanie – uruchamianie poleceń, pobieranie bibliotek, modyfikacja własnego kodu – dramatycznie zwiększa ryzyko nadużyć. Do tego dochodzi dobrze już opisana klasa ataków typu indirect prompt injection: w jednym z realnych eksperymentów Auto-GPT zostało sprowadzone do wykonywania złośliwych komend tylko przez odwiedzenie spreparowanej strony w trakcie „podsumowywania treści”.

Z punktu widzenia ATT&CK mamy tu elegancki wektor na initial access oraz execution bez dotykania bezpośrednio deva: atakujemy agenta, który ma narzędzia do wywoływania API, wykonywania kodu i zapisu w repo, a potem patrzymy, jak „asystent” firmowo podpisuje się pod zmianami, które wprowadzają backdoory lub exfiltrację. W logach to będzie wyglądało jak kolejny, niewinny run pipeline’u wywołany przez bota.


Jak powinien na to patrzeć CISO

CISO, który dziś kupuje AI coding agenta jako „boost produktywności”, a nie jako nowy, uprzywilejowany podmiot w łańcuchu dostaw, prosi się o kłopoty. Realne dane pokazują: znaczna część AI-generowanego kodu ma podatności, agenci oblewają złożone zadania i wymagają ciężkiego nadzoru, a przy tym działają z uprawnieniami, jakich nie dałbyś żadnemu juniorowi bez nadzoru.

Jeśli do piątku nie podniesiecie w politykach SDLC, że „AI agent == deweloper wysokiego ryzyka” – z obowiązkowym code review, ograniczonymi uprawnieniami, rejestrowaniem wszystkich działań i dedykowanymi kontrolami – to ktoś w końcu zrobi post-mortem po incydencie i będzie bardzo szczegółowo pytał, dlaczego dopuściliście nienadzorowanego bota do produkcji.


Źródła

  • “Unveiling Pitfalls: Understanding Why AI-driven Code Agents Fail at GitHub Issue Resolution” (arXiv, 2025)

  • “Evaluating Software Development Agents: Patch Patterns, Code Quality, and Issue Complexity in Real-World GitHub Scenarios” (arXiv, 2024)

  • “Frontier models are still unable to solve the majority of tasks” – analiza narzędzi AI do kodu vs. ludzie

  • Cloud Security Alliance – „Understanding Security Risks in AI-Generated Code”

  • Legit Security – „The Risks of AI-Generated Software Development”

  • Artykuły o bezpieczeństwie AI agentów i ich zachowaniach autonomicznych

Sprawdź się!

Powiązane materiały

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z najnowszymi informacjami na temat
cyberbezpieczeństwa